WP Wydarzenie specjalne Partner wydania
WP Wydarzenie specjalne Partner wydania

Kubica w Prema ORLEN Team, czyli historia zatoczyła koło

Partner wydania
Kariera najlepszego polskiego kierowcy wyścigowego rozpędu nabrała od występów we włoskim zespole. Teraz w tym samym, ale już ze wsparciem Polskiego Koncernu Naftowego, startuje w World Endurance Championship.

Jest rok 2003. 19-latek z Krakowa uchodzi za wielki talent w świecie motosportu. Przecież w zasadzie jako dziecko w trzy lata zdobył sześć tytułów mistrza Polski w różnych kategoriach kartingowych. Po wyścigowym przedszkolu wyjechał do Włoch i od razu, jako pierwszy cudzoziemiec w historii, popędził po miano najlepszego w Italii. Wcześniej o "cudownym dziecku" usłyszał nawet książę Monaco, który zaprosił go do wzięcia udziału w Monaco Kart Cup. Co zrobił 14-latek z Polski? Oczywiście je wygrał. Kubica nie potrzebował czasu na aklimatyzację, poznanie nowego otoczenia. Wchodził w nie i wszystko brał, jak swoje. Nic nie było w stanie go powstrzymać, co pokazał również na kolejnych etapach kariery.

Źródło: materiały partnera

W wyścigowej kuźni talentów

Kluczowy moment jego kariery nastąpił w 2003 roku. W lutym podpisał bowiem kontrakt na występy w Prema Power Team, co oznaczało występy w Formule 3. Na debiut w tej serii musiał poczekać ze względu na wypadek samochodowy – brał w nim udział jako pasażer. 18 śrub w ręce nie powstrzymało go przed odniesieniem zwycięstwa w Norisringu w Niemczech. Wcześniej wygrać w debiucie w tej kategorii udało się tylko legendarnemu Brazylijczykowi Ayrtonowi Sennie.

Szefowie Prema Power Team mogli znów przyjmować gratulacje, że do współpracy po raz kolejny zaprosili wielki talent. Przecież przez ten zespół przewinęło się wielu młodych kierowców, którzy potem startowali w Formule 1 i robili wielkie kariery. Charles Leclerc, Pierre Gasly, Esteban Ocon, Mick Schumacher, Lance Stroll, Guanyu Zhou. W Prema Power Team jeździł również Japończyk Kamui Kobayashi, który w ubiegłym roku, jako kierowca zespołu Toyota Gazoo Racing, wygrał legendarny 24-godzinny wyścig w Le Mans. W X edycji World Endurance Championship ten etap zaplanowany jest na drugi weekend czerwca.

Później kariera Kubicy potoczyła się w sposób, który wszyscy dobrze znają. Starty w Formule 1, zwycięstwo w GP Kanady w 2008 roku, ugruntowanie pozycji czołowego pilota w stawce. Polak stawał się światową gwiazdą, a jego popularność wykraczała daleko poza sport. Wszystko przerwał fatalny wypadek podczas Ronde di Andora na początku 2011 roku. Walka o powrót do zdrowia, wielomiesięczna rehabilitacja. Kubica nie zrezygnował z marzeń, by znów rywalizować. Były starty w rajdach płaskich, w WRC, czyli samochodowych mistrzostwach świata, w końcu powrót do Formuły 1, w której ograniczenia sprzętowe nie pozwoliły pokazać mu pełni umiejętności. Wtedy na horyzoncie pojawił się pomysł, by spróbować sił w wyścigach długodystansowych.

Źródło: materiały partnera

Powrót do korzeni

Przetarcie szlaków miał w 2021 roku. Najpierw nieudane – nie z własnej winy – w 24-godzinnym wyścigu w Daytonie. Potem było już lepiej. Ogłoszono, że wystartuje w European Le Mans Series w klasie LMP2. W belgijskim zespole Orlen Team WRT poznał Louisa Deletraza, z którym wygrał, przy współudziale chińskiego kierowcy Yifei Ye, wspomnianą European Le Mans Series. Już nikt nie miał wątpliwości, że Polak będzie znaczącą postacią wyścigów typu Endurance.

W styczniu tego roku historia zatoczyła koło. To wtedy ogłoszono, że zespół Prema, już ze wsparciem ORLEN Teamu, wystartuje w X edycji World Endurance Championship, a Kubica (oraz Deletraz i Włoch Lorenzo Colombo) będzie jego kierowcą. – Bardzo cieszę się z faktu, że mogę dołączyć do Prema ORLEN Team. Ścigałem się już z nimi w Formule 3 Euro Series 2003. Cieszę się, że będę startować razem z Louisem, którego dobrze znam, i z Lorenzo– mówił Kubica.